Bułgaria


Ślędze od niedawna nowinki wakacyjne na sezon 2011. Urlop co prawda zaklepany ale tylko terminowo bo nie mamy pewności czy będzie czym pojechać do Chorwacji toteż na wszelki wypadek badam rynek turystyczny wycieczek last minute i wymyśliłam ze alternatywnie w tym roku moglibyśmy się na urlop wybrac do Bułgari :)
 
Sam kraj mnie bardzo ciekawi i z pewnością warto byłoby go kiedyś zwiedzić aczkolwiek z rezerwą podchodzę do tamtejszym plaż bo właśnie plaża jest dla mnie priorytetem jeśli chodzi o podejmowanie decyzji względem destynacji na wakacje. Plaża musi być miła czyli nie może na niej być milion plażowiczów bo to żaden odpoczynek i plaża musi być wygodna czyli nie mogą to być je skały gdzie człowiek żeby się poopalać musi mieć materac dmuchany. Żwirek, piaseczek, ewentualnie kamienie w zejściu do morza nie są mi już straszne i aż tak grymaśna nie jestem, ale pierwsze dwa warunki muszą być bezapelacyjnie spełnione totez z tą Bułgarią nie jestem do końca przekonana. 

Ale z dwojga złego to chyba wolę Bułgarię niż Turcję. Grecja ( kontynent i wyspy ) z uwagi na fakt ze ostatnie dwa lata pod rząd spędzaliśmy na Krecie została w tym roku definitywnie odesłana na daleeeeeeeeeki daleki koniec listy ewentualny pomysłów wakacyjnych w tym roku .

Czas pokaże jednak warto się na wszelki wypadek odpowiednio przygotować na taką ewentualność.
W najgorszym wypadku spakowani pojedziemy na lotnisku i zdamy się na los i polecimy gdize popadnie :) w  końcu czemu nie-jesteśmy młodzi, wolni i trzeba z tego korzystać.








zdjęcie martwego Bin Ladena


Przechodzi ludzkie pojęcie co się dzieje w gazetkach typu Fakt lub SE. Horror! W zyciu nie pryzpuszczalabym, ze otwierając pierwszą lepszą strone poświęcona śmierci terrorysty nr 1 na świecie oczom moim ukarze się zdjęcie jego głowy z wypływającym mózgiem!!!

Co to ma być? Nowy gatunek dziennikarstwa? 

Możnaby rzec; nie czytaj pani tego typu szmatławców skoro się nie podoba ale przecież do obiektywnego przeglądu prasy trzeba także przeczytać i te mniej ambitne pisma/tygodniki chociażby na potrzeby raportów konkurencji.

Tylko czemu pytam się ja, żeby cokolwiek przeczytać to muszę oglądać takie obrzydliwe wywołujące odruch wymiotny fotografie? 

Nie można tego było jakos zamazać a dla chętnych wrażeń zrobić odnośnik do strony WWW gdzie taki wielce zainteresowany i ciekawski pan iskiński mogłby sobie obejrzec wnętrzności mózgu pana bin ladena? Pasjonujący widok „rzeczywiscie”.
Odrażające. Jestem oburzona.

ów zdjęcia nie załączam bo obrzydliwe...

Ślub stulecia-William&Kate


Nie sposób nie rozmawiać i komentować tego wydarzenia bo w koncu była to iście królewska i podniosła urocyzstośc jaka nie zdarza się co roku ani co dekadę a raz na jakiś czas. 

Toteż pozachwycam się trochę :) bo w końcu wolno mi. 

Jestem pod duzym urokiem całej ceremoni. Wsyzstko od początku do końca było dopięte na ostatni guzik i pod względem logistycznym i tzw. Estetycznym czyli mam tu głownie na mysli kreacje pań i panów, przystrojenie katedry, ale także ulice, samochody i cała otoczkę która się przyczyniła do tego ze ten ślub był zdecydowanie jednym wielkim splendorem :)
 
Blichtr nie z tej ziemi ale na jaki przystało jeśli chodzi o rodzinę królewska i to rodzinę królewską nie byle jaką bo tak wielkiego mocarstwa jakim jest Wielka Brytania. 

Bardzo miło się oglądało wszystkich gości jak i samych państwa młodych którzy od ucha do ucha się uśmiechali i widać było ze cieszyli co niestety niejednokrotnie się nie zdarza na slubach w Polsce. Nie wiem czemu ale nasze sluby SA chyba tak stresujące dla państwa młodych ze zamiast się w tym dniu radowac i Cieszyc to wszyscy się denerwują, maja posępne miny bo chca jak najlepiej wypasc co w efekcie prowadzi do tego ze te sluby są jakies takie pochmurne. Co wiecej, rozmaialam ostatnio na ten temat z kilkoma osobami i kazda przyznala mi racje-nasze sluby są po prostu smutne, posępne, bez polotu i nadęte :)
 
W przypadku Williama i Kate ślub był wydarzeniem radosnym, wesołych pełnym uśmiechających się twarzy i sczesliwych ludzi. To lubie!!! 


Niestety daleko nam jeszcze do takiego społecznego szczescia a szkoda :) 



Marek Krajewski-Dżuma w Breslau


Dżuma w Breslau to aktualnie kryminalna powieść pióra Marka Krajewskiego, którą czytam. 
Czytam ponieważ Mama mnie gorąco namawiała, żebym na przekór moim upodobaniom i wierności książkom biograficznym i historycznym przekonała się do kryminałów do których jestem tak bardzo uprzedzona i Mamusiu z tego miejsca bardzo Ci dziękuję za podpowiedź bo Dzuma w Breslau podoba mi się ogromnie!

Streszczać nie będą ponieważ z uwagi na fakt, ze jest to kryminał każda nawet najmniejsza próba opowiedzenia o czym jest powieść mogłaby zepsuć radość z jej czytania czego nie chciałabym zrobić.

Mogę jedynie napisać, że rzecz dzieje się w latach 20tych ubiegłego stulecia we Wrocławiu :) jak sama nazwa w tytule książki wskazuje.
Polecam miłośnikom kryminałów ale i nie tylko bo jest też wiele wątków pobocznych które są równie ciekawe jak wątek przewodni :) i z pewnością spodoba się to własnie tym którzy gustują w książkach innego pokroju. 



Majówka i Rejs po Bałtyku

Makabra. Z łzami w oczach wczoraj patrzyłam za okno jak 3 maja 2011 padał śnieg ( o zgrozo !!! ) bo przecież moje pelargonie, bratki, niezapominajki, stokrotki i komarzyce przymrozków nie tolerują i zasadniczo przygotowałam się na ich śmierć na miejscu :( Ale!
Dzisiaj bogu niech będą dzieki jest już cieplej i nie pada a kwiatki jak na przezycia zeszlej nocy maja się nawet calkiem niezle. Ciekawe tylko czy to zludzenie  chwilowe i lada moment padną wszystkie trupem jak jeden mąż :)
Miejmy nadzieje jednak ze to tylko moje lęki i paranoje a kwiatkom nic nie będzie-będę odmawiac zdrowaśki aby  nic im nie było bo przeciez  2 dni spedzialm na ich sadzeniu nie mówiąc o codziennych podlewaniu i dogladaniu :) więc strata byłaby bolesna :)
 
Raz dwa i dłuższy weekend z głowy :) W tym roku postanowiliśmy nie wyjeżdżać z uwagi na dłuższy wyjazd weekendowy który się nam szykuje za 2 tygodnie.  Mam nadzieje ze wtedy pogoda się spisze na medal i zadnych niespodzianek takich jak wczoraj  nam nie sprawi :)będzie to w koncu koniec maja zatem pogoda powinna być jak drut :)
 
Wczoraj natomiast żeby się troche rozruszac po kilku dniach marazmu w domowym zaciszu wybraliśmy się w okolice Pomiechówka i Zatorów-miejscowościach koło Wyszkowa i Pułtuska o których pisałam kilka postów nazat.  Chcieliśmy obejrzeć Dworek w Zatorach ale pech chciał, że się wziął i zaczął remontowac ów Dworek i jedyne co byliśmy w stanie zrobić to podziwiac uroki wielkiem żółtej tablicy na której tłustym drukiem widniał napis: OSOBOM NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY!!!
Toteż zrobiliśmy pare fotek przez dziury w płocie i udaliśmy się na zwiedzanie okolicy a okolice piekne!!! Pola, lasy, sady i ku mojemu zdziwieniu bardzo nie wiele domów  :)

W drodze powrotnej obowiązkowo zaliczyliśmy jak zawsze zresztą będąc w tamtych rejonach, pyszną rybkę w porcie nad Zegrzem za która zabulić trzeba nam było jak po zbóju bo 90 zl za kawałek sandacza i kilka filecików okonków z frytkami na plastikowych talerzykach i herbatką :) ale urok i klimat tego miejsca wynagrodził słony rachunek. Jedzonko było pyszne a obskurny lokal nas nastroił na rejs po Bałtyku na który płyniemy w pierwszy weekend czerwca na drugą rocznice ślubu. 

W drodze powrotnej z Zegrza wbrew naszym założeniom nie utkęliśmy w korku wracających majówkowiczów i bez problemu przejechaliśmy do domu w tempie błyskawicznym jak na godzinę 19;00.
Gorąca kąpiel bo zmarzliśmy niesamowicie i książka…:)