4-8 marca 2011 Kopenhaga i nie tylko : )

Zgodnie postanowilismy z P. że pierwszy weekend marca polecimy do Kopenhagi :) Bilety i hotel były śmiesznie tanie więc nie było sie nad czym zasadniczo zastanawiać. 309 pln w dwie strony od osoby przelot na trasie Warszawa-Kopenhaga, a zakwaterowanie 600 pln od osoby za 4 doby ze śniadaniem w przyzwoitym 4 gwiazdkowym hotelu w centrum miasta :)  nie trzeba nam było długo myśleć. Lecimy, lecimy, lecimy!!! :)

Bardzo się ciesze na ten wyjazd bo z opowieści i przestudiowanych w internecie stron wiem, że Kopenhaga jest bardzo ładna. Może uda się nam także pojechać do Szwecji :) więc nasza wycieczka z pewnością będzie interesująca i na pewno nie nudna!!!
Zdjęcia Kopenhagi które znalazłam mówią same za siebie a my przecież chcemy też i zwiedzić Malmo a także inne miasta Danii. Grzechem bowiem byłoby nie pozwiedzać ościennych miejscowości mając do dyspozycji wypożyczony z Rent a Car samochodzik ( bo tak właśnie mamy zamiar zrobić )  Kopenhago-> przybywamy niebawem :)

















a tym mostem chcemy pojechać do Malmo w Szwecji :) nie wiem co prawda jak ja to przeżyję z uwagi na moją daleko idącą paranoję do przejazdów mostami, tunelami etc ale w najgorszym wypadku koleżanka Martini albo kolega Gin&Tonic mi kurażu dodadzą i nie pozostaje mi nic innego jak łudzić się, że dam radę :) Swoją drogą jest to zaiste ciekawostka skąd się u mnie taki strach przed mostami pojawił bo przecież nigdy się ich nie bałam.







zawirowania w pracy

Jak w tytule. Wynikają ze złożonego przez J. wypowiedzenia. Żalu broń boże nie mam ale cały zeszły tydzien nie udało mi się wyjść o czasie a perspektywa ilości spraw jakie na mnie spadną mnie przygnębia, przeraża i zniechęca :(



J. caly zeszly tydzien była na urlopie z córcią a w pracy będzie tylko do konca miesiaca co oznacza ze zostaly mi tylko 3 tyogdnie na całkowite przejęcie jej obowiązkow. Na kolege M.P nie ma co liczyć, że wniesie swój wkład w podizał obowiązków po J.  Jest vice a bycie vice najwyraźniej zobowiązuje. Bycie vice oznacza też że ma  bardzo hermetyczny zakres swoich obowiązkow i nic co wybiega poza jego "komptetencje" zapisane w umowie nie śmię tknąć :)


Proza życia.



Zamieszki w Egipcie nie maleją a strach o moich bliskich się jedynie zwieksza z kazdym dniem i z każdą nową informacją w serwisach informacyjnych :(  Dzieki bogu wszyscy Ci na których mi zalezy odezwali sie przytomnie jak tylko włączyli im internet i telefony totez jestem troche uspokojona.

Dobrze ze dzisiaj piątek i będę robić absolutnie nic :) Jutro spacer z psami u Mamy a w niedziele Babciny urodzinowy obiad. Kocham weekendy, po prostu kocham. Jeszcze, żeby pogoda była trochę bardziej przyzwoita nie miałabym pretensji ale to bagienko na zewnątrz jest nie do zniesienia!!! fuuuuuuuuuuj.

Piątek Gniewu-zamieszki w Egipcie

Jestem bardziej niż poruszona sytuacją jaka ma aktualnie miejsce w Kairze, Suezie i Aleksandri. Jestem zbulwersowana, oburzona i załamana :(
Z uwagi, że Egipt jest mi szczegolnie bliski ponieważ spędziłam w tym kraju 8 cudownych lat nie mogę obojętnie patrzeć na docierające z różnych źródeł informacje o tym co się dzieje na ulicach Kairu :( :( :(


Z trwogą patrzę i czytam te wiadomości o kilkuset rannych i kilku zabitych i modle sie aby sie uspokoiło bo dośc juz tych nieszczesc, tragedii i tym podobnych :( :( :( :(

Jestem całym sercem i duszą ze wszystkimi w ukochanym moim Egipcie.



Szczytem szczytów jednak o którym grzechem byłoby nie wspomnieć jest odcięcie w całym Egipcie internetu oraz linii telefonów komórkowych!!! Bo tak właśnie władze ( czyt. Mubarak ze swoją trzodą na czele ) zarządziły. Chcieli w ten sposób przeszkodzić demonstrantom w organizowaniu protestów-odcinając ludzi od narzędzi dzięki którym mogli sie komunikować. Protesty które nota bene były pokojowe , pokojowe były jedynie przez kilka godzin-w zasadzie do momentu kiedy policja nie użyła wobec protestantów siły :(  Nikt z moich znajomych na FB nie jest w stanie komunikować sie ze światem i przedstawić jak sytuacją się klaruje. Jeszce 12h temu mogli. Od godziny 24ej nie mogą :(


Moi bliscy są jednak bezpieczni. Udalo mi sie dzisiaj dodzwonić do większej częsci znajomych Egipcjan, Greków i Włochów na telefony stacjonarne które jeszcze bogu dzięki działają. Wszyscy w domach, z takim samym przerażeniem jak ja oglądają lokalne wiadomosci ktore relacjonują danteńskie sceny z centrum miasta.

Stary pierdziełu Mubaraku idz w cholere! Odejdz z godnościa chociaz szczerze mowiac na odejscie z godnoscia dla tego pana chyba juz jest za pozno wiec po prostu odejdz, precz, won!!!

http://www.bbc.co.uk/news/world-middle-east-12306373




tik tak

Ha! Już tydzień i jestem wierna moim ulubionym zapachom. Ha! Tydzień i nic nie wymieniałam, kupowałam, oddawałam.
Ha! Da sie? Da sie :)

Jutro impreza z okazji 30 urodzin P. :) Mani+pedi umówione, solar dzisiaj udalo mi sie zaliczyc, fryzjer o 16ej.
Reszta jak w szwajcarskim zegarku gra i buczy :)  Mam tylko nadzieje ze wszyscy zaproszeni przyjdą i będzie miło, gwarnie, wesoło.

A teraz sącze martini z tonikiem, lodem i cytrynką. I jest mi wybitnie przyjemnie :)
I oddaję sie za mały moment lekturze pt. Królowa Noor-Autobiograficznej opowieści o nieoczekiwanym życiu królowej Jordanii :) naturalnie książka w klimatach które na zawsze będą bliskie memu sercu z uwagi na wieloletnią rezydencję w Egipcie.




 

Maria hrabina von Maltzan " Bij w werbel i nie lękaj sie"

Czytam jak w tytule.
Zapiera dech w piersi. Wojenne losy Marii czyli głównej bohaterki i autorki zarazem stały się  kanwą filmu "Forbidden" w reżyserii Anthony'ego Page'a z Jacquelline Basset w roli hrabiny zakochanej w żydowskim pisarzu i ukrywającej Żydów w swoim berlińskim mieszkaniu.

Nie oglądałam tego filmu bo nie był wyświetlany w Polsce z niewiadomych mi wzgledow. Książka jest kapitalna: w większym skrócie:
Głowna bohaterka to kobieta o cechach nietuzinkowego mężczyzny. Odwazna, inteligentna z poczuciem humoru, brawurowa, która lęka się tylko dentysty. Małą ojczyzną Marii hrabiny von Maltzan był zamek w Miliczu ( na zdjęciach poniżej ).

Gdy w 1921 roku umiera jej ojciec, mała hrabianka ma zaledwie dwanaście lat. Jego śmierć stanowi koniec bajecznie szczęśliwego dzieciństwa. Matka nie ma poczucia więzi z inteligentną, buntowniczą córką, która gardzi rygorem, bigoterią i pustymi konwenansami. Wbrew sprzeciwom matki zdaje maturę, podejmuje studia przyrodnicze, robi doktorat, podróżuje po Afryce rozklekotanym chevroletem i....

i więcej pisać nie będę bo opowiem tym sposobem całą książkę a szkoda byloby jej nie przeczytac i nie dowiedziec sie  samemu jakie barwne życie hrabina prowadziła.

Kolejna pozycja na  mojej półce tzw. perełek ktorą z przyjemnoscia  polecam. Osadzona w latach o ktorych uwielbiam czytac czyli w okresie przedwojennym, wojennym, powojennym i latach 70 i 80.

Poniżej kilka zdjęć Milicza-miejscowości w której wychowywała się i do której odnosi się czesto w ww. książce Maria hrabina von Maltzan. Swoją drogą fajne miejsce na wycieczkę krajoznawczą :)